poniedziałek, 23 grudnia 2013

Feliz Navidad ;*

Rozdziału nie ma i na razie nie będzie :c
Ale przyszłam życzyć Wam wesołych świąt :P
Duuuuuuużoo zdrowia, uśmiechu, szczęśliwego Nowego Roku i ogólnie wszystkigo naj ;**
I macie tu linka. Taka tam świąteczna pioseneczka xD Lucia <3333
http://m.youtube.com/watch?v=-9XDLRDQCGU
Zapraszam : pasion-suenos-amistad.blogspot.com

wtorek, 10 grudnia 2013

^.^

Na początku chciałam was przeprosić, że nie dodaje następnego rozdziału ale nie mam ani czasu ani weny. Nie wiem kiedy go napiszę ale postaram sie do następnego wtorku. Jak ktoś ma jakiś fajny pomysl na nexta to pisać w komentarzach O.o
Po drugie chciałam was zaprosić tutaj:
http://pasion-suenos-amistad.blogspot.com/?m=1

To do następnego rozdziału xD


--------------------------------------------------------------------------------------------
Moje motto życiowe :P ( I potem sie dziwię że jestem gruba *_*)

czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział 6



Rozdział 6

~2 DNI PÓŹNIEJ~
~Violetta~
Dzisiaj, na zajęciach z Angie mamy prezentować nasze piosenki. W sumie to nie bardzo się stresuję. Przecież wszyscy mi mówią, że mam świetny głos, na pewno sobie poradzę. A do tego śpiewam z Diego, więc wyjdzie świetnie. Oglądać nasze występy miał Pablo, bo Angie nie było dzisiaj w szkole. Gdy wszyscy zebrali się w Sali, dyrektor poprosił Francescę i Marco aby zaśpiewali jako pierwsi.

  Wyszło im wspaniale. Oni na pewno będą razem, pomyślałam, widząc jak Fran patrzy na Marco. 
Później śpiewała Ludmiła z Leonem. 

Dziewczyna wydawała się bardzo szczęśliwa z tego powodu, a Leon wręcz przeciwnie. Starał się uśmiechać, ale znam go wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, co sądził o duecie z Ludmiłą.
 Przyszła wreszcie kolej na mnie i Diego. Wyszło nam całkiem dobrze. 
 Jak ja uwielbiam z nim śpiewać. Chyba rzeczywiście się zakochałam. 
Po nas śpiewali jeszcze Naty z Maxim i Cami z Andreasem. Gdy zajęcia się skończyła zadzwonił mój telefon. To była Angie. Powiedziała, że moja babcia, Angelica, jest w szpitalu.
- Ale jak to… - mówiłam przez łzy – Dlaczego?
- Miała wypadek, ale nie martw się, wszystko będzie dobrze.
Po rozmowie z ciocią postanowiłam zaraz iść do szpitala.
- Coś się stało Violu ? – zapytał Diego. Nawet nie zauważyłam, że cały czas stał obok.
- Moja babcia miała wypadek – powiedziałam cicho, cały czas płacząc – Przekaż Pablo, że nie będzie mnie na zajęciach, bo idę do szpitala.
- Nie ma mowy! Nie puszczę cię samej w takim stanie. Idę z tobą. – jaki ten Diego jest kochany.
- No dobrze.

~Diego~
Współczuję Violetcie. Dobrze, że zgodziła się, żebym z nią poszedł. Nie zostawiłbym jej samej w takiej sytuacji, za bardzo mi na niej zależy… Co ja gadam?! Przecież ja mam ją w sobie rozkochać i porzucić! Nie… nie mogę jej tego zrobić. Ale muszę…
- Diego, idziesz? – z rozmyślań wyrwał mnie głos Violetty. Zorientowałem się, że stoimy przed drzwiami szpitala.
- Tak… Zamyśliłem się.
Weszliśmy do budynku i skierowaliśmy się do sali wskazanej przez recepcjonistkę. Nienawidzę szpitali, przypominają mi moje niezbyt przyjemne, delikatnie mówiąc, dzieciństwo.

 ~ Violetta~
Na korytarzu siedziała Angie. Wraz z nią podeszliśmy do lekarza, który właśnie wychodził z sali.
- I co?
- Przykro mi… Robiliśmy co w naszej mocy, ale niestety nie udało się nam jej uratować. Zaczęłam płakać. Diego usiadł obok mnie na krześle i objął mnie ramieniem, a ja wtuliłam się w niego. Potrzebowałam teraz pocieszenia…

niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 5



                                Rozdział 5                                  

~Violetta~
Diego mnie złapał. Nasze usta dzieliły dosłownie milimetry. Chciałam go pocałować, ale on tylko uśmiechnął się i odstawił mnie na ziemię.
- To może na dzisiaj już skończymy? – zapytał.
- Yhm – mruknęłam wyszłam z klasy.
Usiadłam na ławce pod szkołą.

~Diego~
Nie wiem o co chodziło Violetcie. Wyszła z sali bez słowa i była jakaś dziwnie smutna. Mogłem ją pocałować, wtedy jak się potknęła. Ludmiła się wścieknie jak się dowie, że zmarnowałem taką okazję. Ale Viola mogłaby się obrazić czy coś a wtedy nasz plan by nie wypalił.

~Violetta~
Gdy tak siedziałam podszedł do mnie Leon.
- Coś się stało? – zapytał siadając obok. Chyba zauważył, że jestem smutna.
- Nic takiego.
- Powiedz.
- Nie!
- No dobra. – Leon objął mnie ramieniem.
Uśmiechnęłam się lekko a on spojrzałam w jego piękne oczy. Zaczęłam się przybliżać ale Leon w ostatniej chwili odsunął się ode mnie.
- Violetta, ja nie mogę, ja Cię nie kocham. Jesteś dla mnie tylko przyjaciółką. – powiedział cicho, po czym wstał i po prostu odszedł.
Ukryłam twarz w dłoniach i zaczęłam płakać. Po chwili wstałam i pobiegłam do domu. Zamknęłam się w pokoju i wyjęłam pamiętnik. Łzy moczyły kartki, ale nie zwracałam na to uwagi. Zaczęłam pisać:
Czemu moje życie musi być takie trudne? Czemu inni mogą być szczęśliwi, a ja nie? Powtarza się sytuacja z przed roku. Znowu kocham dwóch chłopaków naraz. Tylko tym razem żaden nie kocha mnie.

~Francesca~
Za jakąś godzinę przyjdzie po mnie Marco. Mamy iść do kina. Strasznie się cieszę. Zaczęłam się szykować – chciałam wyglądać jak najlepiej. Gdy byłam już gotowa usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
- Idziemy? – zapytał Marco.
- Jasne. – wzięłam torebkę i skierowaliśmy się w kierunku miasta.
Zdecydowaliśmy, że obejrzymy jakiś horror. Przez większość filmu siedziałam przytulona do chłopaka. Kiedy wracaliśmy zrobiło mi się trochę zimno. Marco chyba to zauważył, bo zdjął bluzę i zarzucił ją na moje ramiona. Jaki on jest kochany. Gdy zatrzymaliśmy się pod moim domem, Marco złapał mnie za rękę i spojrzał mi w oczy.
- Francesco… - zaczął - …wiem, że nie znamy się długo, ale czy chciałbyś być moją dziewczyną?
Nic nie odpowiedziałam, tylko podeszłam i pocałowałam go.
-Czyli tak?
-Oczywiście.
Pożegnałam się z Marco i poszłam do domu. Położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślać o MOIM CHŁOPAKU...

~NASTĘPNEGO DNIA~
~Violetta~
Od rana byłam w kiepskim humorze. Gdy weszłam do szkoły zobaczyłam Leona, który przytulał jakąś dziewczynę. Zaszkliły mi się oczy, a serce pękło na tysiąc kawałków. W jednej chwili uświadomiłam sobie, że chłopak którego kocham już nigdy nie będzie ze mną. Chciałabym o nim zapomnieć, ale nie potrafię…


~Lara~
Postanowiłam dzisiaj przyjść do Leona do Studia. Jestem na niego zła po tym co mi zrobił, ale chcę przynajmniej wysłuchać, co ma mi do powiedzenia. Za bardzo go kocham, żeby tak po prostu o nim zapomnieć. Spotkałam go na korytarzu.
- Lara? – zdziwił się – Proszę porozmawiajmy.
- Właśnie po to tu przyszłam. Więc słucham.
- To Ludmiła mnie pocałowała. Nie zdążyłam nic zrobić. Nie wiem po co ona to zrobiła, ale zakładam, że miała to wszystko zaplanowane.
Zastanowiłam się. Ludmiła… Leon wiele razy opowiadał jaka ta dziewczyna jest okropna. Nie pocałowałby jej z własnej woli. Za bardzo jej nienawidzi. Może powinnam mu wybaczyć. Tak, ale jeśli jeszcze raz coś takiego zrobi… Przytuliłam go.
- Czyli mi wierzysz – zapytał.
- Tak. Przepraszam Cię.
-Nie, to ja przepraszam…

 --------------------------------------------------------------------------------------------


 W końcu udało mi się to napisać. Sorki, że tak długo ale jakoś nie miałam weny. Wiem, że jest strasznie krótki, ale cóż...
Mam prośbę: Każdy kto to przeczyta niech napisze komentarz. Może być krótki. Po prostu chcę wiedzieć ile osób to czyta *.*